2012-04-13 17:13:10
praktyka uczniowska ...
.. na następny rok szkolny 2012/13 przyjmujemy na praktyki zawodowe uczniów ...
2011-03-05 20:11:36
Oferta / nowe propo ...
Klimatyzacja - szczelność i napełnianie wykonujemy przyrządem Magne ...
Przypadki warsztatowe
Zapraszamy do zapoznania się z ciekawymi przypadkiami warsztatowymi.

2011-03-02 09:26:21
Książki poetyckie Stanisława Pawłowicza , wiersze ..
________________________________________________________________________________
............................ wiersze wybrane .....................................
czasem bogowie
odbierają rozsądek
by przyśpieszyć wrócić
po rozum do głowy
na tej górze
skąd widać płonące drzewa
skulony z zimna
z kocem jak ostatnią deską
czekam na pierwsze słońce
oniemiały
żaden bóg
nie zrzucił mnie z wielbłąda
nie spadła gwiazda
a zdradliwy stopień
nie podłożył nogi
w nocnej drodze na szczyt
tutaj cuda na kamieniach
roznoszą beduini i osły
wystawiony na widok samego siebie
szukam oczu by zobaczyć
bezbronny po wielosłowiach
i walkach o sens
odpływa wierną rzeką
w bezwład zaklęcia bogów
wciąż niepokorny
syntezy jak widmo
rozbestwione z bieli w myśl
nie zatrzymuje na siłę
choć kocha ich ślad złośliwy
asymetria pewności przedwiośnia
zamiera kaczeńcem w sens
i rodzi się innym porankiem
nad brzegiem pochylonego słońca
zbyt wcześnie na dytyramb
zbyt późno na pewność siebie
choć pozwoliła mu na bezwstyd
nie , to nie jego łzy
nie ma tego w rejestrze
spojówki do naprawy
i kokardki duszy
zapętlone na szafot
on chyba już wie
rozkląskała się dorożka
przy sławkowskiej
lecz przy szewskiej
koń się potknął
o czyjś żal
i zadrżało w stuk kopyta
moje serce
stopytajnie
co to skąd to
zerwał lejce charon w koźle
wybaczając świstem bata
kasztanowe roztargnienie
i popłynął klipoklapiąc
gdzieś przez grodzką
do wawelu
w klapopląsie kopytstuku
w mej dorożce jak panisko
jadę stępem
do hadesu
przez krakowską
spójrz
śnieżnymi płatkami
spadają z nieba marzenia
i płyną bez słów
białym oczekiwaniem
kładąc kryształy wyobraźni
na zmrużone powieki
wczoraj w ciszy
całowałem twoje łzy
a teraz bez słów
przytulam wilgotną twarz
żyję zbyt świadomie
tylko w ciszy krzyczę
zakręcając pierścieniem
realne życie
przygotowany do milczenia
zaklinam się w psalm
i w ave maria
i w chryste eleison
jutro zadusznie
w memento mori
dziś jeszcze nie
urodziłem się nieświadomie
krzyczałem
nie ćwiczę umierania
wciąż nieprzygotowany
umrę milcząc
kesonowa cisza
przetrwać do oddechu
by nie pękło serce
w bliskości
tylko puls
za dużo do śmierci
za mało do życia
cicho
nie mów ostatniego słowa
że zawsze , że nigdy
nie budź zaspanego dżina
by nie pomylił życzeń
już tyle wiem do zamarcia
słowa zazbrojone w trzask
rakiety racji odpalone
serca w czujnych palisadach
zakute w bezsilność
szczerozłotych pierścieni
nie mów ostatniego słowa
by nie zamknąć
ostatniego serca
prawie tak
ostatecznie nie
bezbronnie
w pytania
o sens
bez sensu
zagubiłem gdzieś duszę
zapomniałem zabrać
zobacz czy nie leży
w pobliżu paproci
na dywanie przed lustrem
w wieczornym pokoju
przy kominku
ścielą się ręce i myśli
w dotyk i w pięść
lecz czyje one są
i ucieczka dokąd
niedomawiam bojaźnie
krążę wokół świecy
rozpalony zimnym ogniem
w płonący lód
powalasz na kolana
i dziwisz się niewinnie
że stąd bliżej do kolan
niż do twojej duszy
niemowa
czyta z własnych ust
zdziwiony
że można tak wiele
powiedzieć
pejzaż
w doglądaniu szans
na dom drzewo i syna
czerwone słońce
|
|